NORMANDIA WITA DESZCZEM

Mówi się, że statek jest bezpieczny kiedy stoi w porcie. Ale mówi się również, że nie po to buduje sie statki... Wypłynęłam więc na szerokie wody.
Historia jest prosta,a niektórzy mówią, że na dodatek piękna. ON - francuski żołnierz na misji w jej kraju. ONA - polska dziewczyna ze wspaniałym życiem, pasją, dobrą pracą, cudownymi przyjaciółmi i rodziną. ON - nie zna słowa w jej języku, ONA mówi "merci" i "je t'aime". Nie tak to planowali, jak to zazwyczaj bywa. Ale spotkali się, pokochali i nie wiedzieli co z tym zrobić. 

Decyzja prosta nie była. Ale jako, że kobiety to ta odwazniejsza płeć, oto jestem! Od dwóch tygodni mieszkanka deszczowej Normandii. Witam się z Wami i obiecuję opowiedzieć więcej o mojej wielkiej przygodzie.

Pozdrawiam słonecznie mimo deszczowej aury.

6 komentarzy:

  1. Zazdroszczę odwagi ;) U mnie za to, moim mężem stał się chłopak, którego przez tyle lat nie nawidziłam. Ale ten świat mały!

    Ps zapraszam Cię również na poznanie naszego małego świata www.polaart.eu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz lecę zajrzeć do ciebie :-)

    P.s czego człowiek nie zrobi z miłości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się cieszę, że podsunelam Ci pomysł z blogiem! Bardzo fajnie piszesz. Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak się cieszę, że podsunelam Ci pomysł z blogiem! Bardzo fajnie piszesz. Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhhh to Ty Asiu :-) Witaj!
      Dziękuję bardzo. I cieszę się że Ci się podoba

      Usuń